Dziś w saloonie pojawiło się trochę notek o śmierci Gary Moore'a (mały festiwal zrobił Bang Bang). A Saloon był w swoim czasie zdecydowanie bardziej zainteresowany Michaelem Jacksonem. Wyciągano zmarłemu artyście wszystko z życiorysu, łóżka i przewodu pokarmowego. Gary Moore tego nie dostał. Zatem spróbujmy.

Tytułowe dzieło "Dark Side of The Moog" (link do jutiubka) to jeden ze sztandarowych kawałków zespołu Colosseum II, z udziałem rzeczonego Moore'a. Dla mnie to odkrycie dnia dzisiejszego.

Ten oto kawałek trwa dość długo, ale od pewnego momentu jest tylko tłem dla wywiadu z Gary Moorem:

Podobny odkryciem są dla mnie bracia Julian i Andrew Lloyd Webber. Kto tam sobie na gitarze rzęzi? Bardzo proszę:

Duet Ozzy Osbourne & Gary Moore też nie jest klasyczny. A dzieło "Led Clones"...

Zestawienie z innym narkomanem i psychopatą też jest ciekawe:

A to, że Mesjasz nadejdzie znowu, to wprawdzie wiemy. Ale to też Gary Moore:

Yours - Wodzianna Renaissance